Świadectwo z okazji Dnia Życia Konsekrowanego

W święto Ofiarowania Pańskiego, 2 lutego, obchodzony jest Światowy Dzień Życia Konsekrowanego. To dzień, kiedy w sposób szczególny zwracamy uwagę na świadków obecności Boga w świecie, jakimi są osoby konsekrowane. Dzień Życia Konsekrowanego Kościół powszechny obchodzi od 1997 roku. Został on ustanowiony przez św. Jana Pawła II i jest poświęcony modlitwie za osoby, które oddały swoje życie na służbę Bogu i ludziom. Z tej okazji zamieszczamy świadectwo jednej naszej siostry:

 

„Wielka tajemnica wiary”

„Narodzić się w Boże Narodzenie”

               Dzisiaj mogę powiedzieć, że bliskość z Bogiem, którego świadomie wybrałam narodziła się w Wigilię Bożego Narodzenia podczas Pasterki. Trudno przekazać, czego Bóg dokonał w moim sercu i życiu, ale wiem, że dotknął wtedy swoją łaską. Później działał poprzez wzruszenia, emocje, bardzo delikatnie mnie prowadził i dotykał swoim Słowem. Stawiał na mojej drodze ludzi, którzy pomagali w odkrywaniu Jego miłości.

A jak zrodziło się we mnie pragnienie życia zakonnego?Pomógł mi w tym mój kolega, który pochwalił się, że wstępuje do zgromadzenia i pragnie oddać się Jezusowi poprzez pracę z dziećmi. Miałam jakieś wyobrażenie o życiu zakonnym, bardzo znikome i stereotypowe. Jacek, bo tak ma na imię mój przyjaciel wiele mi wyjaśniał i co chwilę podsyłam książki o życiorysach świętych. Nie było to zachętą, bynajmniej, bo takie życie wydawało się nie do osiągnięcia, za trudne. Jednak lektura poruszała mnie i pobudzała do refleksji i stawiania pytań.

 

Miałam pragnienia w sercu, ale tak naprawdę nie wiedziałam, o co chodzi. Pewnego dnia Jacek pokazał mi propozycję rekolekcji dla nauczycieli. Zainteresowały mnie, gdyż byłam po studiach pedagogicznych i czułam, że to moje klimaty. Pamiętam, że miałam wtedy możliwość poznania encykliki poświęconej Eucharystii „Ecclesia de Eucharistia” i poznania nieco tematu dotyczącego Eucharystii.

            Serce podpowiadało, że Bóg zaprasza mnie na drogę powołania. Bałam się, że to tylko chwilowe i przejdzie. Ale dałam się prowadzić. Rekolekcje były czasem „ładowania” duchowych baterii.

            

Pełna radości wróciłam do domu. Od tego momentu coraz częściej uczestniczyłam w Eucharystii, wiele czasu poświęcałam na modlitwę. Chciałam coraz więcej, ale miałam wątpliwości, czy to aż tyle, żeby pójść do zgromadzenia zakonnego. Pewnego dnia mój kolega zaproponował wyjazd do sanktuarium w Licheniu, bo tam było duszpasterstwo powołań. Dodam, że pochodzę z Wielkopolski. Znalazłam tam bardzo dużo propozycji z różnych zgromadzeń, wybierać było w czym. Wśród wielu folderów znalazłam także siostry pijarki. I tak oto rozpoczęła się korespondencja listowna. Później poznałam osobiście siostry przyjeżdżając na rekolekcje.

            Choć jestem w zgromadzeniu piętnaście lat nieustannie doświadczam, że nie byłoby możliwe wytrać bez mocy, jaka płynie z modlitwy, a szczególnie z Eucharystii. Nieustannie potrzebuję Bożego światła i wsparcia, zawierzania się Bogu, bo ludzkich sił nie zawsze wystarcza.

Dziś jestem pijarką i bardzo dziękuję Panu Bogu, że wybrał dla mnie taką drogę życia i powołania. Tu w zgromadzeniu mogę realizować to, co najpiękniejsze – oddanie się Jezusowi poprzez misję, jaką zapoczątkowała Matka Paula, nasza założycielka, czyli nauczanie i wychowanie dzieci i młodzieży.

 

                                                           

 

Strona Sióstr Pijarek. Wszelkie prawa zastrzeżone. 2013