II niedziela Wielkiego Postu 2018

Synaj, Horeb, Moria, Golgota, Giewont, Kasprowy … - wymieniać można ich wiele. Góry, to wspólny element, którym można spiąć czytania na dzisiejszą niedzielę.Góry rodzą w nas szacunek i radość, gdy zdobywamy jakiś szczyt, czujemy się szczęśliwi choć na chwilę, tak po ludzku. Imponują swoją potęgą, tajemniczością i niedostępnością. Odczuwamy wobec nich lęk, bo potrafią być bezwzględne i dzikie. Jednak wspinamy się, zdobywamy szczyty, pragniemy zaznawać tego napięcia, trudu, a przede wszystkim satysfakcji.

Wspinamy się, aby ,,dosięgnąć” samego Boga, by na chwilę pomyśleć i poczuć, że jest Ktoś i właśnie tutaj jest nam do Niego bliżej. To także miejsce by wreszcie poczuć wolność i nabrać nieco dystansu do siebie, swoich codziennych spraw, by po prostu odpocząć.

Góry w Piśmie Świętym były szczególnym miejscem, w których dochodziło do spotkania z Bogiem.

Dzisiejsze Słowo ukazuje nam Abrahama – jego trudną próbę. Bo oto ten, który tyle wyczekiwał na jedynego syna, a gdy go otrzymał, musiał go złożyć w ofierze. Przez całe swoje życie czynił dobro i nawet w chwili próby nie zwątpił. Choć trudno opisać, jakie uczucia musiały się rodzić w jego sercu, gdy usłyszał rozkaz. Ale Abraham to człowiek dobrych uczynków i głębokiej wiary. Jego miłość do Boga przewyższa wszystko, także wszelką ludzką miłość. Staje się prawdziwie przyjacielem Boga nie tylko przez to, co czyni, ale przede wszystkim dzięki wierze w Niego. To ,,góra” Abrahama, trudna i wymagająca.

A jaka jest moja „góra”?

Dzisiaj Bóg zaprasza mnie na pewną górę. Na taką, na którą każdy z nas da radę się wspiąć. Ona jest dla każdego otwarta. Mogą na nią wejść ci, którzy pragną, chcą bliskiego spotkania z Bogiem, spragnieni są Jego miłości.

Czy chcę skorzystać i dać sobie szansę?

Czy chcę z Jezusem wstępować na ,,szczyty”?

On zaprasza mnie do ,,wspinaczki”. Moje życie ma być takim zdobywaniem ,,szczytów” , ale o jednym warto pamiętać, ma to być zawsze pójściem za Jezusem i z Jezusem. Ta prawda powinna głęboko zapaść w moje serce, że to będzie owocne i zakończy się powodzeniem tylko wtedy, gdy w tym wędrowaniu będę miał dobrego Przewodnika.

Wędrówki mojego życia to nie tylko wejście na Górę Przemienienia. Przede mną są także wejścia na „górę” walki, męki czy cierpienia – w takich właśnie chwilach radości, szczęścia, ale także trudu On chce być ze mną.

Co we mnie wymaga przemienienia?

Dziś Bóg zaprasza na górę przemiany, tego szczególnego i bliskiego spotkania z Nim, z Ojcem. Spotkanie z nim przemienia, modlitwa przemienia. Bo wtedy staję przez Nim w prawdzie o sobie samym, czysty, otwarty, bez masek. Tak prawdziwy – jaki jestem, słaby, kruchy i grzeszny, ale wielki wielkością Boga i kochany przez Niego właśnie taki.

 

 

Strona Sióstr Pijarek. Wszelkie prawa zastrzeżone. 2013