I niedziela Adwentu 2018

„Nas pielgrzymujących na ziemi podtrzymujesz w drodze do nieba i uczysz całym sercem miłować to co wieczne” (I Niedziela Adwentu, modlitwa po komunii) To już kolejny Adwent. Czas zatrzymać się w biegu i sprawdzić stan swojego serca.

 

Rozpoczynamy  Adwent. To nie tylko i nie przede wszystkim czas oczekiwania na Boże Narodzenie (czas sprzątania, gonitwy za prezentami, pieczenia pierniczków itd.). Ten czas jest po to nam dany, abyśmy uświadomili sobie, że jesteśmy pielgrzymami w drodze do nieba. Cel naszego życia to spotkanie z Panem, w godzinie naszej śmierci i na końcu czasów, kiedy przyjdzie z wielką mocą i chwałą. Na to spotkanie trzeba się przygotować. Jak? 

 Ewangelia mówi jasno. Stanąć przed Panem mogą tylko przygotowani na to spotkanie. Zachęca do spojrzenia na serce, czy nie jest przypadkiem zbyt ociężałe (troskami, nieumiarkowanym konsumowaniem dóbr). Takie „ociężałe” serce nie może wznieść się do nieba, a to tam jest jego największy skarb. Serce czuwające natomiast, z ufnością wypatruje swojego Pana i jest gotowe stanąć przed nim bez obaw nawet pośród najbardziej zatrważających wydarzeń.

 

Powstaje pytanie, czy ja sam mogę się przygotować, mogę się uświęcić? Potrzebuję Bożej łaski. Dobry Ojciec chce mnie umacniać, uświęcać w drodze do swojego domu. Czyni to w każdej Eucharystii.

Zakończę słowami św. Bazylego Wielkiego „Złóż więc nadzieję w dobroci Bożej i wyglądaj Jego wspomożenia, wiedząc, że jeśli zwrócimy się ku Niemu szczerze, nie tylko nas nie odtrąci, ale jeszcze w chwili, kiedy wypowiadać będziemy ostatnie słowa modlitwy, wyrzeknie do nas: Otom przy was” (List 174 w tłumaczeniu W. Krzyżaniak)

„Nas pielgrzymujących na ziemi podtrzymujesz w drodze do nieba i uczysz całym sercem miłować to co wieczne” (I Niedziela Adwentu, modlitwa po komunii)

To już kolejny Adwent. Czas zatrzymać się w biegu i sprawdzić stan swojego serca.

Rozpoczynamy  Adwent. To nie tylko i nie przede wszystkim czas oczekiwania na Boże Narodzenie (czas sprzątania, gonitwy za prezentami, pieczenia pierniczków itd.). Ten czas jest po to nam dany, abyśmy uświadomili sobie, że jesteśmy pielgrzymami w drodze do nieba. Cel naszego życia to spotkanie z Panem, w godzinie naszej śmierci i na końcu czasów, kiedy przyjdzie z wielką mocą i chwałą. Na to spotkanie trzeba się przygotować. Jak?

Ewangelia mówi jasno. Stanąć przed Panem mogą tylko przygotowani na to spotkanie. Zachęca do spojrzenia na serce, czy nie jest przypadkiem zbyt ociężałe (troskami, nieumiarkowanym konsumowaniem dóbr). Takie „ociężałe” serce nie może wznieść się do nieba, a to tam jest jego największy skarb. Serce czuwające natomiast, z ufnością wypatruje swojego Pana i jest gotowe stanąć przed nim bez obaw nawet pośród najbardziej zatrważających wydarzeń.

Powstaje pytanie, czy ja sam mogę się przygotować, mogę się uświęcić? Potrzebuję Bożej łaski. Dobry Ojciec chce mnie umacniać, uświęcać w drodze do swojego domu. Czyni to w każdej Eucharystii.

Zakończę słowami św. Bazylego Wielkiego „Złóż więc nadzieję w dobroci Bożej i wyglądaj Jego wspomożenia, wiedząc, że jeśli zwrócimy się ku Niemu szczerze, nie tylko nas nie odtrąci, ale jeszcze w chwili, kiedy wypowiadać będziemy ostatnie słowa modlitwy, wyrzeknie do nas: Otom przy was” (List 174 w tłumaczeniu W. Krzyżaniak)

 

 

 

 
 
 
 
 

Strona Sióstr Pijarek. Wszelkie prawa zastrzeżone. 2013