Słowo Boże

12 listopada, XXXII niedziela zwykła

Dzisiejsza Liturgia Słowa stawia nam przed oczy dwie postawy. Pierwszą jest szukanie – Mądrości i samego Boga. Drugą zachęta do czujności i oczekiwania, aż Bóg, Oblubieniec przyjdzie. Poszukiwanie i oczekiwanie. Czy da się pogodzić jedno z drugim? Czy można szukać i czekać jednocześnie? Tak, jeśli poszukiwanie jest darem, łaską Tego, którego się szuka i na którego się oczekuje. Czytania z dzisiejszej liturgii stawiają nas w prawdzie. Często możemy odnieść wrażenie, że nie tylko w doczesnych, codziennych sprawach, ale i w życiu duchowym tak wiele od nas zależy. Może się zdarzyć, i zdarza się, że wierzymy w swoją sprawiedliwość, dobroć i w to, że dzięki zasługom pozyskujemy przychylność Boga. Wpadamy wówczas w największy błąd, ponieważ wierzymy, że możemy się zbawić dzięki naszym uczynkom. Dlatego Pan Bóg w swoim Słowie przypomina nam, że Jego mądrość „uprzedza tych, co jej pragną, wpierw dając się im poznać. Kto dla niej wstanie o świcie, ten się nie natrudzi, znajdzie ją bowiem siedzącą u drzwi swoich (…) sama bowiem obchodzi i szuka tych, co są jej godni, objawia się im łaskawie na ścieżkach i wychodzi naprzeciw wszystkim ich zamysłom” (por. Mdr 6, 12 – 16). To Bóg robi ku nam pierwszy krok, to On sam chciał być z nami. Dał nam życie, zdolność do dawania i przyjmowania miłości, do budowania relacji z Nim i drugim człowiekiem. Dał nam też wolną wolę i rozum, byśmy umieli Go odkrywać i poznawać, byśmy mogli wybrać bycie z Nim we wszystkich naszych wyborach, gestach, słowach, pragnieniach. Świat oferuje nam wiele możliwości, a Pan Bóg nie zamyka przed nami żadnej z nich, choć wie, że nie wszystkie doprowadzą nas do dobra. Dobrą drogę znajdzie ten, kto potrafi Boga i Jego dary postawić na pierwszym miejscu. Jednym z tych darów jest mądrość. Pomaga ona człowiekowi wybierać to, co mu służy, działać wtedy, gdy powinien, a przede wszystkim rozpoznać Boga działającego w jego życiu i przyjmować z miłością i wiarą wszystko, co pochodzi z Jego ręki.

31 niedziela zwykła 2017

„Największy z was niech będzie waszym sługą” (Mt 23, 12)

 

 

Chrześcijanin musi być człowiekiem nieustannego nawrócenia i przemiany, tak czynów, jak i myśli. Ewangelia jest bowiem całkowitym odwróceniem porządku świata. Nic dziwnego, że Jezus nazywa nas ludźmi żyjącymi na tym świecie, ale pochodzącym nie z tego świata (por J 17), skoro życie, jakie On nam chce ofiarować jest całkowitym przeciwieństwem tego, co wartościowe i cenione przez ludzi.

Jezus zaprasza nas do pokory, do cichości, do służby… Więcej, powie, że ten, kto będzie służył innym, będzie największym pomiędzy ludźmi. Dlaczego?

Ponieważ upodobni się w ten sposób do Mistrza, Jezusa i stanie się prawdziwym dzieckiem jedynego Ojca, jakim jest Bóg. A to jedyna droga, by wejść do Królestwa Bożego: odmienić się i stać się dzieckiem, Bożym dzieckiem!

 

Strona Sióstr Pijarek. Wszelkie prawa zastrzeżone. 2013