Czwarta Niedziela Adwentu

 

Zbliża się czas Bożego Narodzenia. Myślimy już o choince, Dzieciątku w żłóbku, kolędach, spotkaniach w rodzinie. Tymczasem czytania IV Niedzieli Adwentu stawiają nas wobec spraw zasadniczych. Ukazują Boga, który powoli i konsekwentnie realizuje swój zbawczy plan. Boga, który wybiera Dawida, a potem Maryję. Tymczasem Dawid (Ja?) mamy swój własny plan. Chcemy zrobić wiele pięknych rzeczy dla Boga, zbudować Bogu trwały dom. Bóg odpowiada na te nasze pragnienia pokazując ile On robi dla nas. To On jest naszym Stwórcą i tworzy wciąż naszą historię.

Czyż więc nic do nas nie należy? Mamy być zupełnie bierni? Odpowiedzi na te wątpliwość warto szukać wpatrując się w Maryję. W jej życie wkracza Bóg z gotowym dla niej planem. Ona pomimo, że jest niemożliwy i niezrozumiały daje swoje tak. Niby tak niewiele, tylko wyraża zgodę. Jest to jednak bardzo wiele, o czym przekonują się wszyscy, którzy na co dzień usiłują poznać wolę Bożą i według niej żyć.

Konsekwencją zgody Maryi jest wcielenie i narodzenie Jezusa. Co będzie konsekwencją mojej zgody? Dziś tego nie wiem. Mogę jednak być pewna, że Słowo przyjęte wyda swój zbawczy owoc.  

 

Trzecia Niedziela Adwentu

(Iz 61,1-2a.10-11)
Duch Pana Boga nade mną, bo Pan mnie namaścił. Posłał mnie, by głosić dobrą nowinę ubogim, by opatrywać rany serc złamanych, by zapowiadać wyzwolenie jeńcom i więźniom swobodę; aby obwieszczać rok łaski Pańskiej. Ogromnie się weselę w Panu, dusza moja raduje się w Bogu moim, bo mnie przyodział w szaty zbawienia, okrył mnie płaszczem sprawiedliwości, jak oblubieńca, który wkłada zawój, jak oblubienicę strojną w swe klejnoty. Zaiste, jak ziemia wydaje swe plony, jak ogród rozplenia swe zasiewy, tak Pan Bóg sprawi, że się rozpleni sprawiedliwość i chwalba wobec wszystkich narodów.

(Łk 1,46-50.53-54)
Duch mój się raduje w Bogu, Zbawcy moim

Wielbi dusza moja Pana,
i raduje się duch mój w Bogu, Zbawcy moim.
Bo wejrzał na uniżenie swojej służebnicy,
oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia.

Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny,
święte jest imię Jego.
A Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie
nad tymi, co się Go boją.

Głodnych nasycił dobrami,
a bogatych z niczym odprawił.
Ujął się za swoim sługą, Izraelem,
pomny na swe miłosierdzie.

(1 Tes 5,16-24)
Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie! W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was. Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie! Wszystko badajcie, a co szlachetne - zachowujcie! Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła. Sam Bóg pokoju niech was całkowicie uświęca, aby nienaruszony duch wasz, dusza i ciało bez zarzutu zachowały się na przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa. Wierny jest Ten, który was wzywa: On też tego dokona. 

(Iz 61, 1)
Duch Pański nade mną, posłał mnie głosić dobrą nowinę ubogim.

(J 1,6-8.19-28)
Pojawił się człowiek posłany przez Boga - Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz /posłanym/, aby zaświadczyć o światłości. Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: Kto ty jesteś?, on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: Ja nie jestem Mesjaszem. Zapytali go: Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem? Odrzekł: Nie jestem. Czy ty jesteś prorokiem? Odparł: Nie! Powiedzieli mu więc: Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie? Odpowiedział: Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak powiedział prorok Izajasz. A wysłannicy byli spośród faryzeuszów. I zadawali mu pytania, mówiąc do niego: Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem? Jan im tak odpowiedział: Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała. Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu.

Ojciec Św. Franciszek bardzo często zwraca się do chrześcijan i w sposób szczególny do osób konsekrowanych, aby otwarli się na radość, by byli ludźmi radosnymi i obdarowujacymi radością. Skąd takie mocne przesłanie ? Pierwsze czytanie przypomina nam o namaszczeniu jakie otrzymaliśmy przez chrzest. Możemy opatrywać rany, dotykać pocieszeniem złamanego serca, przywracać nadzieje, głosić miłosierdzie, które ogarnia nawet największe zdrady, które ranią serce. Jakże się nie wzruszyć widząc takie oblicze Boga, który nas dotyka i posyła do drugiego, potrzebującego byśmy głosili łaskę, pokój, miłość i miłosierdzie ? Bóg nie przychodzi jako sędzia, ale jak ktoś kto kocha, leczy, pociesza. Bóg pragnie nas pocieszać, stad Jego pomysł, aby przyjść i zamieszkać pośród nas jako człowiek, aby ukazać nam co o nas naprawdę myśli Bóg.

 

Bóg sam chce nas uświęcać, przemieniać serce. Drugie czytanie ukazuje drogę, na której najpewniej spotkamy się z takim działaniem Pana Boga, to droga wdzięczności i wiary, zaufania Mu. Bóg chce nas napełnić swoim pokojem, pokojem który jest nie do kupienia za żadne pieniądze, ani nie do zdobycia własnym wysiłkiem. To pokój - dar, owoc otwarcia na Jego działanie. 

Maryja rownież zdaje się koncentrować właśnie na tym mocnym doświadczeniu Boga, który przychodzi, aby zamieszkać w Niej i działać przez Nią. Z Jej serca wydobywa się radosny okrzyk "wielbi dusza moja Pana" ! 

Panie, spraw aby w moim sercu bylo otwarcie na Ciebie, powierzam Ci wszystko co we mnie domaga się twojego uzdrowienia, lecz przede wszystkim uzdrow mnie ze smutku, który mnie zamyka i zaślepia. Chce jak Maryja poczuć Twój dotyk i krzyknąć "wielbię !". Marana Tha ! Przyjdź Jezu Panie !

Urszula
 
 
 
 

Strona Sióstr Pijarek. Wszelkie prawa zastrzeżone. 2013