Uroczystość Chrystusa Króla

Liturgia Słowa tutaj

Dzisiejsze czytanie z Proroka Ezechiela jest jednym z wielu przykładów pięknych, pocieszających słów, jakie Bóg kieruje do każdego człowieka, do Ciebie, do mnie…

 

Ja sam będę pasł moje owce i Ja sam będę je układał na legowisko” (Ez 34,15). On sam, osobiście troszczy się o mnie; to właśnie On pamięta o moich potrzebach i śpieszy, by je zaspokoić. On jest moim pasterzem – NICZEGO mi nie brak. On sam poddaje mi to, czego mi potrzeba. Nie odczuwam braku. Gdy błądzę – On sprowadza mnie na nowo do domu; gdy jestem słaba – umacnia mnie i leczy moje zranienia; gdy doświadczam radości – umacnia ją we mnie.

Jednak powinnam pamiętać, że mój Pan pasie sprawiedliwie – zatem daje każdemu nie to, co jest jego kaprysem, ale potrzebą. Z Nim wszystko, czego potrzebuję jest w zasięgu mojej ręki. Czasem potrzebuję pocieszenia, czasem wskazówki dokąd iść, czasami, gdy zapominam o moim Bogu i zbyt mocno pokładam nadzieję we własnych siłach – przypomina mi o swoim istnieniu pozwalając doświadczyć niemocy. Wtedy wiem, że nie jest to kara ale prawda o mnie. Prawda o tym, że zawsze potrzebuję pomocy i wsparcia mojego Pana. Kim byłabym bez Niego?

Pan jest moim Pasterzem, niczego mi nie braknie” (Ps 23, 1). Moje życie obfituje we wszystko. Jest w nim słońce, jest też deszcz. Często przeżywam radość, ale znam także smak smutku. Wiem co to ból i lęk, dlatego cenię wartość pokoju. Doświadczyłam nie raz biedy, dlatego  potrafię cieszyć się dostatkiem. Potrzebowałam pomocy, więc teraz rozumiem jak ważne jest by dzielić się z innymi sobą i swoimi możliwościami.

Wszystko co mam i posiadam pochodzi od mojego Pana. On zaopatruje mnie na każdy dzień we wszystko, czego potrzebuję i pragnę. Daje mi też wszystko to, czego mogą potrzebować moje siostry i moi bracia, których napotkam na codziennej drodze. „Panie, cokolwiek mam i posiadam, Tyś mi to wszystko dał – wszystko  to zwracam Tobie”, abyś nie był głodny, spragniony ani nagi. Byś nie cierpiał smutku, opuszczenia ani choroby. Pragnę tylko jednego – chcę byś rozpoznał we mnie swoje oblicze, gdy wraz ze wszystkimi swymi aniołami powrócisz do nas w swojej chwale .

 

XXXIII niedziela zwykła

Liturgia Słowa tutaj

Listopad w naszej polskiej tradycji jest miesiącem, w którym wpatrujemy się w niebo. Wspominamy tych, którzy pielgrzymowali przez ziemię przed nami i osiągnęli już chwałę nieba, nad grobami modlimy się za naszych bliskich prosząc o szczęśliwość dla nich.  Z wdzięcznością składamy hołd naszym poległym bohaterom. Choć świat wokoło wydaje się szary i smutny wiele jest w nas nadziei, tak jakbyśmy mimo szarych ciemnych, niskich chmur widzieli nad nimi słońce. Życie się kończy, ale czeka nas nowe, wspanialsze…

 

W te uczucia i refleksje wpisują się dobrze czytania z 33 niedzieli kończącego się powoli roku liturgicznego. Rozpoczyna je pochwała dzielnej niewiasty, kobiety bojącej się Boga. Zwróćmy uwagę, że autor Księgi Przysłów nie skupia się, jak my dziś, na tym co przemijające- wdzięk i piękno. Każe nam spojrzeć głębiej. Źródłem szczęścia tej kobiety jest jej relacja z Bogiem i pokorne pełnienie Jego woli w codzienności, zwykła służba rodzinie.

Święty Paweł w Liście do Tesaloniczan nie pozostawia złudzeń. Świat i wszystko co na nim kochamy nieuchronnie zmierza do kresu. Przyjdzie dzień, gdy wszystko się skończy. Nie mamy jednak być smutni i przerażeni, ponieważ „jesteśmy synami światłości”. Właściwą odpowiedzią na nieuchronny koniec jest czuwanie.

Co oznacza czuwać wyjaśnia sam Jezus w Przypowieści o talentach.  Jak zauważa Alessandro Pronzato w książce „Przypowieści Jezusa”, gdy uważnie wczytamy się w tekst tej przypowieści zobaczymy, że Pan daje swym sługom talenty według ich zdolności. Wobec tego, talent nie jest zwykła zdolnością, ona była przedtem. Czym więc jest?  Jak pisze „ Talenty to dary, których Jezus udzielił nam przed opuszczeniem ziemi. Chodzi o Słowo Boże, o wiarę, o nadzieję, o miłość, o Ducha, o modlitwę[1]”o życie, powołanie...

Jezus więc pyta dziś nas o to, co zrobiliśmy z tymi Jego darami? Jak wiele rozdaliśmy miłości  i  przyjaźni? Ilu ludzi podnieśliśmy na duchu przez nasza nadzieję? Talent jest darem otrzymanym, ale nie  dla siebie, tylko dla innych. Trzeba nam najpierw uwierzyć w to, że tak zupełnie bez naszej zasługi zostaliśmy hojnie obdarowani, a potem z radością obdarowanych iść, by dzielić ją z innymi.  Konsekwencją naszego siania Bożych darów może być to, że rozdamy je wszystkie. Nie chodzi jednak o pomnażanie darów, ale o sianie. Miłość chce się rozlewać, chce być rozdawana, tylko tak się pomnaża.

„ Dobrze sługo dobry i wierny, wejdź do radości swego Pana”.

 

 



[1] Por. Alessandro Pronzato, Przypowieści Jezusa, Kraków 2003 , t. 1., s. 262

 
 

Strona Sióstr Pijarek. Wszelkie prawa zastrzeżone. 2013